Wśród Otaku* mówi się, że nie jesteś prawdziwym fanem M&A* jeżeli chociaż nie kojarzysz trzech klasycznych scen:
1. Psychiczne laski zabijają się nawzajem (Higurashi, Mirai nikki, jest bardzo wiele opcji...)
2. Czerwonowłosy bisekualista macha naokoło piłą łańcuchową (kuroshitsuji)
3. Dziewczyna spada ze schodów i parasolka przebija jej gardło (Another)
I dzisiaj będziemy mówić o tej trzeciej.
Another jest mangą, którą każdy powinien przeczytać, nawet tylko dlatego, że jest po prostu klasyką gatunku i jest to jeden z niewielu horrorów jakie przeczytałam i mi się na prawdę podobały. Historia zaczyna się 26 lat temu, kiedy Mei Misaki, chodzący ideał, tuż po przejściu do klasy trzeciej ce, ginie w wypadku. Wszyscy uczniowie byli tak przygnębieni jej śmiercią, że zaczęli udawać, że Misaki wcale nie umarła. Rozmawiali z nią, odprowadzali do domu, a nauczyciele razem z nimi. Jednak horror zaczął się wtedy, gdy na pamiątkowym zdjęciu klasowym Mei pojawia się naprawdę.
Powróćmy teraz do czasów współczesnych. Ciężko chory Kouichi Sakakibara przeprowadza się do rodzinnego miasta jego zmarłej matki, Yomiyamy, miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego. W nowej szkole poznaje pozornie ignorowaną przez innych uczniów klasy 3C, Mei Misaki. Razem z nią próbuje powstrzymać klątwę ciążącą na klasie, a powodującą śmierć wspomnianych uczniów i ich krewnych.
Wydanie (w wyjątkowo dużym formacie A5) jest naprawdę dobre. Tłumaczenie, matowo-błyszcząca obwoluta i oryginalna okładka. Szkoda, że przy tym droższe (przeciętna manga - 20 zł, Another - 25 zł). Niby 5 zł to nie tak dużo, ale to jednak tych 25% przeciętnej ceny. Nie zmienia to faktu, że naprawdę warto kupić (na temat anime się nie wypowiem, bo nie oglądałam). Kreska także przyjemna dla oka, ździebko mroczna, ale w końcu to horror. Nie ma co narzekać, tylko lecieć do empika (czy tam innego sklepu z mangą) i kupować (ale reklamuję xD).
*Otaku (jap. おたく lub オタク) – środ. miłośnik japońskiej popkultury, głównie anime, mangi i gier komputerowych. Termin stosowany głównie przez środowiska miłośników japońskiej popkultury jako określenie miłośnika takowej, aczkolwiek spotkać można się również ze znaczeniem rodzimie japońskim, określającym osobę izolującą się od życia w społeczeństwie, która nie opuszcza swojego pokoju bojąc się kontaktu z innymi ludźmi.
*M&A - manga i anime.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga. Pokaż wszystkie posty
25 sierpnia 2013
22 sierpnia 2013
Prophecy - Przepowiednia
Jedna z nowości Studia JG! O Prophecy (z ang. przepowiednia) musiano się spierać z japońskimi wydawcami niezwykle krótko, ponieważ oryginał wydano w 2012, a w Polsce już w sierpniu 2013 (W krajach zagranicznych (czyt. pozajapońskich) nowe mangi wydaje się zwykle z kilkuletnim opóźnieniem, ze względu na to że jesteśmy "gaijinami" i po prostu nas nie lubią (żart)). I to się czuje. Iphone'y, Twitter, YouTube... To wszystko w tej mandze odgrywa wielką rolę. Ale nie jest ona taka kolorowa, jest także przesiąknięta naszym cywilizacyjnym brudem: hakerami, nielegalnymi imigrantami, morderstwami, skrajną biedą, nadmiernym bogactwem, nieuczciwością, bezrobociem... A to nie wszystko.
Historia opowiada o "Gazeciarzu", internetowym proroku, zapowiadającym morderstwa, gwałty i porwania. Jednak nie są one dla kaprysu, Gazeciarz za każdym razem mówi za co jego ofiara jest karana i w jaki sposób. Ten samosąd postanawia przerwać DWPC (departament do walki z przestępczością cybernetyczną Tokijskiego wydziału policji stołecznej), co nie jest takie proste. Jak się zdaje, osoba odpowiedzialna za wszystkie przepowiednie jest niezwykle utalentowanym hakerem. W tle poznajemy także tragiczną historię, która doprowadziła do wszystkich zbrodni. Widzimy też, że policja, mimo iż działa "zgodnie z prawem", nie do końca kieruje się moralnością. Bardzo trudno powiedzieć która strona jest "tą złą". Wielu osobom, które protestowały przeciwko ACTA, na pewno nie spodoba się postawa policji. Łatwiej się im będzie utożsamić ze zbrodniarzami.
Historia opowiada o "Gazeciarzu", internetowym proroku, zapowiadającym morderstwa, gwałty i porwania. Jednak nie są one dla kaprysu, Gazeciarz za każdym razem mówi za co jego ofiara jest karana i w jaki sposób. Ten samosąd postanawia przerwać DWPC (departament do walki z przestępczością cybernetyczną Tokijskiego wydziału policji stołecznej), co nie jest takie proste. Jak się zdaje, osoba odpowiedzialna za wszystkie przepowiednie jest niezwykle utalentowanym hakerem. W tle poznajemy także tragiczną historię, która doprowadziła do wszystkich zbrodni. Widzimy też, że policja, mimo iż działa "zgodnie z prawem", nie do końca kieruje się moralnością. Bardzo trudno powiedzieć która strona jest "tą złą". Wielu osobom, które protestowały przeciwko ACTA, na pewno nie spodoba się postawa policji. Łatwiej się im będzie utożsamić ze zbrodniarzami.
Tak właściwie, trudno mi jest opisać fabułę. Jest ona tak złożona, że gdybym miała w ogóle nie spojerować, nie wytłumaczyłabym wszystkiego i tylko was zniechęciła. Jedno jest pewne, osoby o słabych nerwach nie powinny tego czytać (najlepiej niech mają też więcej niż 12 lat). Kreska, niezwykle jak na mangę realistyczna, podkreśla tylko brutalność. Miejscami jest zwyczajnie obrzydliwie (zbyt realistycznie). Kryminało-dramat psychologiczno-sensacyjny? Chyba tylko tak mogłabym zaklasyfikowac tę mangę. Wydanie jak wydanie, błyszcząca obwoluta (będąca kolorową kopią okładki), kilka kolorowych stron i porządne tłumaczenie. Dobre, ale bez fajerwerków. Teraz czekamy już tylko na serializacje :)
15 sierpnia 2013
Kuroshitsuji - Mroczny kamerdyner
Jako pierwszego (z całej gamy mych ulubionych mang) zrecenzuję Mrocznego Kamerdynera (z jap. Kuroshitsuji, kuro - czarny, shitsuji - kamerdyner/lokaj). Dla pełnego wyjasnienia, manga to rodzaj komiksu rodem z Japonii. Istnieje wiele jej gatunków i podgatunków, jak np. shounen (chłopcy 12-20), czy shoujo (dziewczyny 12-20). Kuroshitsuji nie zalicza się do żadnego z nich.
Historia rozgrywa się w XIX wiecznej Anglii, pod władaniem królowej Wiktorii. Główni bohaterowie, dwunastoletni hrabia Ciel Phantomhive i jego służący Sebastian Michaelis, wiodą pozornie spokojne życie w swej rezydencji Phantomhive Manor. Jednak, jeślibyś się zagłębił w podziemie, dowiedziałbyś się, że młody hrabia, w rzeczywistości jest psem królowej, człowiekiem, który zamiatał wszystkie brudy. Jeśli trzeba, zabijał wrogów Jej królewskiej Mości. Jednak ta historia, sama w sobie interesująca, nie byłaby taka sama bez Sebastiana. Pojawił się nie wiadomo skąd, wraz z odnalezionym paniczem. Chłopiec zniknął tuż po pożarze starej siedziby i śmierci jego rodziców. Nie wiadomo, co się z nim działo w tym czasie, ale gdy powrócił, był z nim już jego kamerdyner. Wysoki i czarnowłosy, nigdy nie zdejmował białych rękawiczek. Ten kto go poznał, od razu się przekonywał że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. W końcu jest "piekielnie dobrym kamerdynerem".
Właśnie w tym ostatnim zdaniu tkwi haczyk. Sebastian na pytanie "Czym jesteś" zawsze odpowiada pewną gra słów, mianowicie „Watashi wa aku made shitsuji desukara"(私はあくまで執事ですから), co znaczy "Jestem po prostu piekielnie dobrym lokajem". A teraz gra słów:
gdy "'ma"(ま) z drugiego słowa połączy się z pierwszym otrzymujemy "Watashi wa akuma de shitsuji desu", co oznacza "Jestem demonem lokajem".
To, za co wiele dziewczyn pokochało kuroshitsuji, są wątki Shounen-ai (miłość męsko-męska) i podteksty yaoi (to samo co poprzednie, tyle że wersja hard). O ile nie ma tam nic pokazanego, o tyle i tak my wiemy lepiej (faceci mogą spokojnie czytać, nic nie zobaczą). Przyczyna tego tkwi w tym, że Yana Toboso (autorka) jako młoda mangaczka po prostu rysowała yaoi, co prawda pod pseudonimem, ale zawsze. Nie zmienia to faktu, że kreska, jak i fabuła, są wyśmienite. Ubrania, jakie ona rysuje, są ucztą dla oka. Także wydanie nie pozostawia wiele do życzenia. Błyszcząca obwoluta, ładna okładka, brak literówek, Dobre tłumaczenie, czyli porządna robota, w wykonaniu Waneko.
Kuroshitsuji jako anime także jest świetne. Mroczny klimat, genialne projekty postaci, porywająca fabuła, wszystko zostało zachowane. Mnie samą zachwycił pierwszy ending - I'm Alive (poniżej daję filmik z YT). Jedyne, co może nie zadowalać, to druga seria. Jednak i ją można scierpnąć, tylko dla wiedzy co się z nimi stanie dalej. Tylko, czy i wy podpiszecie kontrakt z diabłem?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




